Przyszłość jest jasna, przyszłość to… Orlen ?

Czas czytania: 3 minuty

Przyszłość jest jasna, przyszłość to… Orlen?

Czwartek, 5 grudnia 2019 roku, prezes PKN Orlen ogłasza, że zarządzana przez niego spółka zamierza wykupić 100% akcji jednego z polskich koncernów energetycznych – Energa S.A. Decyzja wywołała niemałe zamieszanie zarówno wśród ekonomistów jak i energetyków. Lider na rynku paliwowym w Polsce wydaje się poważnie traktować swoje deklaracje z przeszłości o dywersyfikacji profilu działalności: od wzmacniania wizerunku marki poza granicami, przez fuzję z drugim polskim koncernem naftowym Lotos do zwiększenia swojego wpływu na produkcję energii elektrycznej w Polsce. Lecz czy tak niespodziewana decyzja o przejęciu akurat tej spółki pozwala patrzeć optymistycznie w przyszłość? Żeby odpowiedzieć na to pytanie należy spojrzeć osobno na sytuację obu spółek sprzed ogłoszenia decyzji prezesa Obajtka.

Energa – kula u nogi, czy przykład do naśladowania?

Grupa Energa jest trzecim pod względem ilości energii elektrycznej dostarczanej odbiorcom w Polsce. Zarządza siecią dystrybucyjną w północnej i centralnej części kraju. Ponad 40% energii produkowanej (0,56 GW) w obiektach zarządzanych przez tę grupę pochodzi ze źródeł odnawialnych. Energa inwestuje w tzw. smart grid obejmując prawie 1/3 swoich klientów systemami inteligentnych liczników pozwalających nie tylko na zdalny odczyt, ale także na monitorowanie przez odbiorcę na bieżąco swojego zużycia, a także montując wewnątrz sieci zdalnie sterowane zabezpieczenia pozwalające na szybszą likwidację awarii 
i zakłóceń w sieci. Niestety, w ostatnich latach firma boryka się z problemami. Najbardziej medialnym z nich jest aż 7-krotna zmiana osoby na stanowisku prezesa. Nie trzeba wyjaśniać jak na zarządzanie tak dużą i znaczącą z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego firmą wpływają ciągłe zmiany w zarządzie. Wartość jednej akcji w ciągu 4 lat spadła z ponad 26 złotych do 7. Warto wspomnieć o zaangażowaniu w projekt Ostrołęka C, który budzi spore emocje nie tylko wśród ekologów, ale także u ekonomistów.

Orlen – kolos, lecz nie na glinianych nogach

PKN Orlen S.A. jest drugą największą spółką notowaną na warszawskiej GPW. Koncern zarządza 6 rafineriami w Polsce, Czechach i na Litwie. Poza tym jest właścicielem dwóch elektrowni gazowo-parowych we Włocławku i w Płocku, z których sprzedaje nadmiarowe ilości ciepła i energii elektrycznej. Poza produkcją paliw, energii elektrycznej i ciepła Orlen posiada także sieć stacji benzynowych w Polsce, Czechach, Niemczech, w krajach bałtyckich, a także na Słowacji, Ukrainie i w Finlandii. Koncern prowadzi też działalność wydobywczą w Polsce i Kanadzie. Od 2014 roku wartość jednej akcji rośnie. W szczytowym momencie kosztowała ponad 120 złotych, a na dzień dzisiejszy wynosi nieco ponad 80 złotych co i tak jest prawie dwukrotnie wyższą wartością niż w 5 lat temu. Mimo rozwijaniu strategii marketingowych takich jak skorzystanie na zakazu handlu w niedzielę poprzez rozszerzenie wachlarza dostępnych na stacjach produktów pierwszej potrzeby, zachęcania indywidualnych inwestorów do skupu akcji w zamian za korzystniejsze oferty na paliwa i produkty dostępne na stacjach zarządzanych przez koncern ,a także rozwojowi centrów badawczych, apetyt na więcej nie maleje. Wspomniana już fuzja z grupą Lotos boryka się z problemami w negocjacjach z Komisją Europejską, dlatego reakcją na ogłoszenie kolejnego planowanego przejęcia był spadek akcji PKN Orlen o 10 punktów procentowych.

Co to znaczy dla polskiej energetyki?

Oto jest pytanie. Orlen jest prężnie rozwijającą się spółką, która ciągle rozgląda się za nowymi gałęziami, w które mógłaby zainwestować by stać się jeszcze bardziej odporną na zawirowania, które tak często przecież wstrząsają przemysłem naftowym. Trudno znaleźć bardziej związaną z polityką branżę niż tę związaną z wydobyciem i przetwórstwem ropy naftowej. Z kolei Energa nie mając dużych mocy wytwórczych w swoim zarządzaniu nie jest w stanie konkurować z pozostałymi graczami na polskim rynku. I w tym szczególnie mógłby pomóc Orlen, który ponad 4 TWh nadwyżki swojej energii sprzedaje na rynku hurtowym, a Energa produkując jedynie 3,6 TWh musi dla swoich klientów dokupywać aż 16,2 TWh.  Za to Orlen, który dopiero stawia pierwsze kroki w rozwoju tzw. OŹE, przejąłby gracza mającego już doświadczenie w budowie i zarządzaniu źródłami wytwórczymi wszelkiego typu od biomasy, przez wiatraki, farmy fotowoltaiczne po elektrownie wodne. Poza już istniejącymi, „w zestawie” dostałby także plany nowego stopnia wodnego na Wiśle oraz projekty badawczo-rozwojowe technologii magazynowania energii elektrycznej, które będąc bardzo obiecujące mogłyby nie doczekać się finalizacji ze względu na brak środków do ich realizacji. Najtrudniejszą decyzją dla zarządu PKN Orlen z punktu widzenia polskiej energetyki, w przypadku pozytywnego przejęcia, byłoby zdecydowanie co dalej z Ostrołęką C, czyli blokiem na węgiel kamienny o mocy 1000 MW, którego koszt szacuje się na 6 miliardów złotych. Nowa elektrownia, szczególnie o takiej mocy przydałaby się polskiemu systemowi elektroenergetycznemu, lecz pamiętając, że Orlen miał być jednym z budowniczych polskiej elektrowni jądrowej to Ostrołęka C, która nie ma najlepszej prasy, może zostać poświęcona na rzecz pierwszego bloku jądrowego w Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *