Polski rynek mocy- niedozwolona pomoc publiczna?

Czas czytania: 3 minuty

Autor: Bartłomiej Kupiec

Polski rynek mocy wciąż wzbudza emocje w branży. Zapewnił on spółkom energetycznym niezbędne środki ekonomiczne na utrzymanie starych i budowę nowych elektrowni, zasilanych węglem. Za wsparcie to zapłacą obywatele w postaci tzw opłaty mocowej która jest doliczana do rachunków za prąd. Po wielu legislacyjnych oraz ekonomicznych analizach rynek mocy został wprowadzony w 2018 roku, stając się częścią polskiego rynku energii. Jednakże decyzja Komisji Europejskiej aprobująca ten mechanizm  została zaskarżona w marcu 2019 przez brytyjską firmę Tempus Energy do Trybunału Sprawiedliwości UE. 

Stanowisko Tempus Energy.

Brytyjska firma zarzuca Komisji Europejskiej niedostateczne zbadanie założeń polskiego rynku mocy pod kątem pomocy publicznej, która ( co do zasady) jest w świetle prawa europejskiego zakazana. Brytyjska firma twierdzi (słusznie), że mechanizm ten faworyzuje wytwarzanie energii paliw kopalnianych kosztem energii pochodzącej z OZE. Ponadto, wskazuje ona na dyskryminację DSR , który pomimo że,  został dopuszczony do polskiego rynku mocy, to może liczyć jedynie na jednoroczne kontrakty, co sprawia, że największe i nieuzasadnione profity otrzymują jednostki wytwórcze na paliwa kopalne.

Tempus Energy jest dostawcą usług DSR i rozważa ekspansję na Polskę. Firma posiada doświadczenie w bataliach prawnych o kształt rynku mocy, w listopadzie 2018 roku Trybunał Sprawiedliwości EU przychylił się do jego skargi dotyczącej brytyjskiego rynku mocy- na skutek wyroku Trybunału Wielka Brytania musiała go zawiesić.

Czym jest rynek mocy?

Rynek mocy w Polsce,  to mechanizm zapewniający  dodatkowe źródło wynagrodzenia dla operatorów elektrowni węglowych w zamian za gotowość do zaoferowania w razie potrzeby określonych mocy. Za tą gotowość płacić odbiorcy energii (czyli społeczeństwo) w postaci tzw. opłaty mocowej doliczanej do rachunków za energię.

Wynagrodzenie jest oferowane dostawcy mocy za wykonanie obowiązku mocowego czyli zobowiązania do pozostawania w gotowości do dostarczania mocy (availability) oraz do dostawy określonej mocy w okresach zagrożeniach jej niedoborem (delivery). Moce są zakontraktowane w aukcjach, których uczestnicy  oferują w określonym czasie(OSP) cenę wykonania obowiązku mocowego.Polski rynek mocy był wzorowany na brytyjskich rozwiązaniach.

Rynek mocy w Polsce a pomoc publiczna

Na mocy Traktatu z Lizbony kwestie związane z energetyką, co do zasady, należą do kompetencji dzielonych między Unię Europejską a państwo członkowskie.

W prawie UE nie istnieje legalna definicja pomocy publicznej. Aby określić czy rynek mocy stanowi pomoc publiczną należy sprawdzić czy spełnia on łącznie wszystkie cechy określone w art. 107 ust. 1 TFUE. 

Cechy pomocy publicznej:

1.Ingerencja na rynku musi zaistnieć `ze strony państwa oraz pochodzić z jego zasobów.

2. Ingerencja ta musi być w stanie wpłynąć na wymianę handlową między Państwami Członkowskimi.

3.Dana korzyść gospodarcza musi zostać przyznana w sposób selektywny.

4.Dana ingerencja musi zakłócać lub grozić zakłóceniem konkurencji oraz mieć negatywny wpływ na handel wewnątrz wspólnotowy. Wystarczające jest wykazanie, że przedsiębiorstwa będące beneficjentem pomocy prowadzą działalność gospodarczą na rynku, na którym istnieje wymiana handlowa pomiędzy państwami członkowskimi.

5. Beneficjentem pomocy publicznej jest przedsiębiorca. Unijne prawo konkurencyjne nie określa znaczenia terminu przedsiębiorcy, jednakże na podstawie orzecznictwa Komisji Europejskiej, pojęcie to obejmuje osoby fizyczne jak i prawne które prowadzą stałą działalność gospodarczą związaną z odpłatnym świadczeniem usług lu dostarczaniem towarów. Wynika więc z tego, że beneficjentem pomocy publicznej, może być każda jednostka pełniąca funkcję gospodarczą.

Rynek mocy może stwarzać preferencyjne warunki gospodarcze, które nie pojawiłyby się w normalnych warunkach rynkowych, dlatego ten mechanizm jest klasyfikowany jako pomoc publiczna i wymaga notyfikacji  Komisji Europejskiej, która posiada kometencję do wyrażenia zgody na jej wdrożenie. Istnieje bowiem zagrożenie, że może on potencjalnie zakłócić konkurencję na rynku energii elektrycznej. Polska jednak uzyskała taką zgodę. 

Polski rynek mocy jest wzorowany na brytyjskich rozwiązaniach. Brytyjski rynek mocy został zawieszony na mocy wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, co było skutkiem skargi również Tempus Energy. TSUE stwierdził, że dostawcy DSR w ramach brytyjskiego rynku mocy są dyskryminowani ponieważ mogą się oni ubiegać jedynie o roczne kontrakty. Tymczasem zgodnie z założeniami polskiego rynku mocy dostawcy DSR mogą ubiegać się o roczne kontrakty oraz trwające 5 lat w przypadku ponoszenia przez nie inwestycji. Kontrakty przedsiębiorstw energetycznych odpowiedzialnych za modernizację i budowanie nowych elektrowni mogą wynieść 15 lat. Ponadto ustawa o rynku mocy, w przeciwieństwie do brytyjskiego odpowiednika, uwzględnia:  preferencyjne traktowanie niskoemisyjnych jednostek wytwórczych; oraz bezpośredni udział w rynku mocy jednostek zlokalizowanych w innych państwach członkowskich UE, w tym zagranicznych jednostek DSR. Sprawia to, że trudno upatrywać w polskim rynku mocy, przesłanek świadczących o dyskryminacji dostawców DSR. Polski rynek mocy więc nie godzi w istotny sposób w konkurencję na krajowym oraz europejskim rynku energii elektrycznej ani nie zaburza handlu na ( wciąż tworzącym się) wewnętrznym rynku energii elektrycznej UE), co sprawia, że mógł być on uznany za dopuszczalną pomoc publiczną przez Komisję Europejską

Konkluzja

Rynek mocy w Polsce wspiera w głównej mierze instalacje węglowe. Jeżeli TSUE stwierdziłby brak zasadności decyzji KE, to budowa ( i tak już kompletnie nieopłacalnej Ostrołeki C) miałaby problemy z powodu odcięcia części źródła finansowania ponieważ rynek mocy musiałby zostać zawieszony. Moim zdaniem, istnieje stosunkowo małe ryzyko, że rynek mocy w Polsce  zostanie zawieszony na skutek wyroku TSUE. Warto wspomnieć, że przed dokonaniem formalnej notyfikacji środka pomocowego państwa członkowskie prowadzą najczęściej długotrwałe, nieformalne negocjacje z KE. Ponadto ustawa o rynku mocy była jednym z najdłużej oraz najdokładniej przygotowywanych aktów prawnych w Polsce w ciągu ostatnich lat. Sam fakt, pewnego podobieństwa do brytyjskiego mechanizmu, nie stanowi decydującego argumentu dla Trybunału, który będzie musiał zbadać decyzję Komisji Europejskiej oraz założenia polskiego rynku mocy w sposób indywidualny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *